Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 

Promotion

Sun May 6, 2007, 2:04 PM
  • Mood: Artistic
  • Listening to: curious? http://www.lastfm.pl/user/Kiesath
  • Reading: your fucking minds! and always Pratchett
  • Watching: real art
  • Playing: how to annoy people
  • Eating: BRAINS! MWHAHAHAHA!
  • Drinking: tea
My Best Friends
:iconseramis: :iconmakatka:

My God and Obsession
:icongilad:

Master
:iconageofloss: :iconangelreich: :iconmehmeturgut: :iconbosniak: :iconinebriantia: :iconhotburrito2: :iconbleze: :icontaenaron: :iconctrc: :iconjakubziom: :iconprismes: :iconjdillon82: :iconevilninjarochelle: :iconsarachmet: :iconpesare: :iconmaronski:

Genius
:iconaramismarron: :iconpuimun:

Blood
:iconsuzi9mm:

Beauty
:iconpelicanh: :iconperrygallagher: :iconlithiumpicnic: :iconsomk: :iconwazabees: :icongirltripped: :iconzemotion: :iconthetragictruth-of-me: :iconcribby: :iconlarafairie: :iconeskarinacircus: :icondream-traveler: :iconsanguine-de-viant: :iconincredi: :iconm0thyyku: :iconleafofsteel: :iconinermiss:

Same Point of View
:iconepione: :iconsenhophone:

World
:iconlonelywolf2: :iconothbaal: :iconrobertmekis: :iconscotto: :iconsolkku: :icontommontgomery: :iconwerol: :iconinebriantia: :iconduvallgear: :iconkaril: :iconisacg:

Podlasie

Sat Nov 4, 2006, 11:23 AM
Mwhahahaha! Wróciłam ]:-D
Bylo surrealistycznie, psychodelicznie, absolutnie zajebiście i odmroziłam sobie stopy.
Przejechaliśmy płot. Babcia potem nie chciała uwierzyć, że stał w niedozwolonym miejscu. Ojca szlag trafił. Ale na krótko, bo potem z chaty wybiegła (tak, tak moi mili, WYBIEGŁA) 80-letnia sołtysowa z wyrazem żądzy krwi na twarzy więc matka wrzasnęła 'Chodu!', a ojciec zaczął pospiesznie wycofywać samochód.
Powiem wam, że zwiewanie przed chodzącą nekromancją i ogólnie jazda po oblodzonej wiejskiej drodze w czasie śnieżycy to prawdziwy sport ekstremalny. Zwłaszcza kiedy samochód uprawia łyżwiarstwo figurowe, a w środku wysiadło ogrzewanie i nagle orientujesz się, że noga przymarzła ci do pedału gazu. Albo gdy próbujesz się napić gorącej herbaty. Kocyk nie ucierpiał za bardzo.
Co nie znaczy, że nie ucierpiał wcale.

Podróżowanie z moimi rodzicami zawsze odbywa się w oparach absurdu :D

  • Mood: Dead
  • Listening to: "I'm on my way"
  • Drinking: hot chocolate with chilli

Krakoł tu tałzen siks ;)

Sun Aug 20, 2006, 3:04 PM
Tradycyjnie wnioski:
- to, że wróciłyśmy nie znaczy, że będzie tak jak przedtem
- tzn. nadal trzymajcie swoje problemy dla siebie
- pociągi Inter City są lepsze od tzw. pospiesznych
- my nie jesteśmy turystkami
- my po prostu jesteśmy tam gdzie chcemy
- jesteśmy 'Kac Nas Nie Dogonjat Komando'
- Seramiś to komandir
- oraz 'Bajzer Collector'
- rano zawsze robi 'DRYŃ!'
- i dziuga, szturcha, krzyczy i każe wstawać zawsze kiedy osiągasz stan nirvany
- jesteśmy też drużyną robiącą PBP - przygodę, bałagan i problem za jednym zamachem
- gospodarz - gej to najlepsze co może cię spotkać w kwestii mieszkania
- on nam kupił rano na kaca kilka rodzajów mleka!!!
- pokój wielki, pies puchaty, skarpetki śmierdzą ;)
- tylko Seramisiowy absynt jest dobry
- jeśli w składzie napisane jest 'anyżek' - NIE PIJ!!!
- jeśli masz mordę jak niewypał i IQ -15 to wymyśl lepszy sposób na podryw panienek niż stawianie im najdroższych drinków
- bo i tak zwieją ci jak tylko pójdziesz po nastęne
- albo przynajmniej nie rzucaj tekstów o 'głębokim poznaniu' i 'odkrywaniu ukrytego'
- to było żałosne...
- naprawdę żałosne...
- "lepiej milczeć i sprawiać wrażenie idioty niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości"
- nie przepijaj 200zł jednego dnia
- chyba, że bardzo lubisz chleb i serki topione
- tylko chleb i serki topione
- słowo 'spacer' w ustach Seramisia nabiera zupełnie nowych znaczeń
- nie, tym razem obyło się bez drałowania przez całe miasto w deszczu ze skręconą kostką
- nigdy, ale to absolutnie nigdy nie mów do Jelenia 'Bambi'
- jeśli wyjedziesz z miasta w ramach ucieczki to prawdopodobnie na miescu okaże się, że ktoś ściągnął tam twoich znajomych
- to był jeden wielki spisek
- za co dziękujemy niezmiernie Wodzowi
- jacy wy jesteście kochani i cudowni
- mamy zasługi =P
- jednoosobowa drużyna RR to najkochańsza rzecz jaka nas ostatnio spotkała
- Klan Wilków to bractwo rzep vel. bumerang
- Saorise ma życie prywatne
- Blathmac jest animowany
- trzeba go pilnować, bo zwykł chodzić swoimi własnymi ścieżkami
- dosłownie
- kiedy chce kebab albo kabanosa to wszyscy robią wszystko żeby go dostał
- Pawełek lubi pomidorki
- i będzie karmił łabędzie
- nawet nad Wisłą o 2 w nocy
- gdy widzisz nadchodzącą wycieczkę małych dzieci to zrób przygodę
- Wódz udający narkomana na Plantach to chyba największa przygoda jaka spotkała te dzieci w całym Krakowie
- trzeba było widzieć ich miny
- ALKOHOL!!!!!!!
- nad Wisłą było porządnie
- kiedy jednego wieczoru kupisz przeterminowane wino wykręcające mordę na drugą stronę to drugiego kupisz 3 absolutnie słodkie i mulące
- to się nazywa ze skrajności w skrajność
- w tym drugim przypadku będziecie ciągnąć zapałki kto ma to wypić
- kiedy wrócisz pijany i położysz się spać to noc będzie trwała sekundę
- a do tego obudzisz się godzinę wcześniej niż chciałeś
- rano na kacu coś czego szukasz zawsze jest po drugiej stronie pokoju
- rano na kacu mła miewa ataki dzikiego chichotu bez powodu
- rano na kacu powstają najlepsze wnioski z podróży
- rano na kacu mamy najfajniejsze poczucie humoru
- rano na kacu nawet Seramiś nie ma energii i nie chce spacerować
- trzeba korzystać, bo nie trwa to długo
- na dworcu zawsze okaże się, że TAM było taniej niż SPOWROTEM
- więc wylądujesz w innym pociągu
- który jedzie 5,5 godziny
- a przyjedzie dopiero za 2
- przechowalnia bagażu na dworcu w Krakowie to fatamorgana
- bez alkoholu nie potrafię sobie poradzić z obecnością rozpiszczanego 5-latka
- Lovecraft jeździł PKP
- trzeba częściej...

Wszystkim poza Wilkami mówimy wielkie i stanowcze SPIERDALAJ!
Fuck you and have a nice day
&

Bractwowa integracja

Mon Aug 7, 2006, 9:17 AM
Tym razem właśnie wróciłam z Torunia, od MacDary. Pojechałyśmy tam z Seramisiem na weekend w ramach radosnej integracji bractwowej. Klasycznie pora na kilka wniosków i obserwacji:
- 5 litrów specyfiku na 2 dni to tylko pozornie dużo
- jeśli jesteś wielki i owłosiony jak niedźwiedź to, na litość boską, nie zakładaj wyciętej podkoszulki bez rękawów
- co jest z tym narodem?
- po całym dniu zanoszenia się na deszcz, padać zacznie dopiero kiedy wysiądziesz z pociągu
- po co jeździć autobusami? przecież lepiej przejść pół miasta w deszczu ze skręconą nogą
- w Toruńskim Manekinie są najlepsze naleśniki na świecie
- pierwszy raz trafił mi się naleśnik, którego nie byłam w stanie zjeść
- jeśli cały czas perfidnie wypijasz mi ze szklanki alkohol to licz się z tym, że się zemszczę
- np. opowiadając o tobie jakąś kompromitującą anegdotkę =P
- moje włosy w wersji mokrej farbują ubrania
- ściany też
- kooooooccyyyyyykk!
- najlepiej wielki, puchaty i bardzo mięciutki
- marihuana z domieszkami koki kopie jak jasna cholera
- informatycy są równo porąbani
- acz Damian bardziej
- nie sądziłam, że 3 osoby są w stanie wypić prawie 3 litry specyfiku
- da się spać grając na gitarze
- rano po ostrej imprezie, zaraz po zapaleniu jointa w ramach walki z kacem, zadzwoni twój szef i poinformuje cię, że za 2 godziny masz się spotkać z klientem
- zazwyczaj pojawiają się wtedy myśli w stylu 'a jakby mu ta pokazać tyłek?'
- otwarcie puszki pomidorów może sprawić pewnie trudności
- z mojej miski nie ma ucieczki ;)
- w stosunku do dwóch słoneczek trzeba mieć naprawdę mnóstwo cierpliwości
- MacDara ma jej niewyczerpane pokłady
- jesli czujesz, że ci tej cierpliwości zaczyna brakować to opowiedz im psychodeliczny dowcip i masz je z głowy na 20 minut
- jeśli opowiadasz wrażenia z rollercoastera, a obok siedzi Seramiś i robi do tego animację aktorską to nie wymagaj od słuchacza zachowania powagi
- MacDara ma u siebie ducha
- duch jest dobrą wymówką żeby przetuptać w środku nocy przez całe mieszkanie zawinięta w kocyk, wpełznąć MacDarze do łóżka, przytulić się i owinąć mackami
- był zachwycony =P
- niedzielny poranek to dobra pora żeby dojść do siebie po dwudniowej imprezie
- jeśli opleciesz się wokół faceta i stwierdzisz, że jesteś boa dusicielem tylko ciapowatym to prawdopodobnie przeżyje on załamanie nerwowe
- dlaczego padało zawsze kiedy mieliśmy wyjść?
- jazda pociągami to nudna sprawa
- z wyjątkiem tych przypadków kiedy całą drogę spędzasz na korytarzu ze stadem wyjątkowo luzackich i pokręconych biznesmenów
- nie dawaj numeru temu, który patrzy na ciebie całą drogę maślanym wzrokiem
- nawet jego bardzo fajni koledzy nie są warci tego poświęcenia
- to, że twój były siedzi w knajpie i czuje potrzebę rozmwy to nie powód żebyś natychmiast po wyjściu z dworca do niego jechała

Piosenką weekendu zostaje Nagły Atak Spawacza - 'Pedał Roman', a dowcipem 'Biegł garbaty do autobusu, potknął się, pobujał i zasnął'
Słoneczka kochają MacDarę, MacDara kocha swoje słoneczka i szafa gra ;)

Celtic travel

Thu Jul 13, 2006, 11:36 AM
Właśnie wróciłam z Bieszczad gdzie siedziałam sobie radośnie tydzień z moim bractwem rycerskim. Korzystając z tego, że odpadają mi stopy więc mogę tylko siedzieć, podzielę się z wami kilkoma wnioskami/obserwacjami wyniesionymi z tej podróży:
- moje bractwo jest najcudowniejsze na świecie
- ludzie są przesympatyczni i absolutnie kochani
- możemy spokojnie robić za jedną, wielką, lekko patologiczną rodzinę ;)
- PKSy są ZUE
- nie należy stawiać namiotów na słońcu, bo trampki też potrafią się topić
- przestawianie rozłożonych namiotów pod górę zazwyczaj źle kończy się dla rzeczy w ich wnętrzu
- to, że jest ciepło nie znaczy, że nie bedziesz potrzebować ś;piwora
- spanie w namiocie na zboczu ma to do siebie, że zasypiasz po jednej stronie namiotu, a budzisz się po drugiej
- Carrick z wąsami w pianie od irlandzkiego piwa wygląda jakby przeżywał orgazm
- plastikowa okaryna wygląda jak alien blaster
- Mawgan ma łaskotki
- cholerne łaskotki
- rozśmieszanie Mawgana może skończyć się tym, że spadnie on z ławki i będzie się tarzał w trawie
- Mawgan ma rewelacyjne teksty
- on tylko wygląda na groźnego
- tak naprawdę jest strasznie kochany
- ... ma absolutnie zajebisty tyłek
- pijany Ibor mówi mądre rzeczy, ale nie potrafi się wysłowić
- pijany Carrick to coś co trzeba zobaczyć, bo znajomi ci nie uwierzą
- pijany Carrick śmieje się jak osobnik, powiedzmy, nie do końca hetero albo jeż z Happy Tree Friends
- prowadzenie pijanego Carricka po torach wąskotorówki może skończyć się tym, że ty wpadniesz do rowu, a on, skubany, dalej będzie stał
- jeśli udajesz po pijaku pirata to licz się z tym, że ktoś to nagra
- gra w kostkę chmielu kończy się najczęściej natychmiastową transformacją w glono-amebę
- jeśli jesteś kobietą i przypadkiem wygrałaś w kostkę chmielu to zawieś się na szyji MacDary - duży facet i nie pozwoli ci zaliczyć gleby
- zbytnie tulenie się do Carricka po pijaku wywołuje serię domysłów ze strony reszty Klanu
- ja naprawdę nie wiem kto ma kogo położyć spać i nie zadawajcie mi takich pytań
- Blathmac to jednoosobowy kabaret
- pijany Blathmac to najlepszy kabaret
- duet Blathmaca z Achaiusem morduje śmiechem... bez litości
- niezależnie ile papierosów dasz Blathmakowi zawsze jednego zgubi, drugiego zepsuje, a potem będzie się dopytywał o kolejne
- nie dawajcie Blathmakowi więcej niż 7-8 piw
- tak, on zawsze tak wygląda, nie tylko wtedy gdy jest pijany
- kozy lubią Blathmaca
- nie wiem jak to wygląda w drugą stronę
- Achaius w kraciastym kocyku, hełmie na głowie i z Metaxem w dłoni wygląda jak JEDYNY PRAWDZIWY CELT
- jeśli chcesz upiec sobie kiełbaskę to jednak skombinuj sobie patyk, nie kładź kiełbaski na płonącym drewnie albo gorącym kamieniu
- no chyba, że chcesz potem gołymi rękami rozgrzebywać żar i jej szukać
- wiśniówki potrafią być dobre
- MacDara robi świetny specyfik na spirytusie, ale uwaga, bo ma on opóźniony zapłon
- łażenie nocą po górach to raczej średni pomysł
- zwłaszcza kiedy jest ślisko
- jeśli twoje stawy nie wyrabiają przy wchodzeniu pod górę to uczep się Sleibhina - jest kochany i cię nie zostawi na pastwę wilków
- i nie bedzie marudził, że idziecie na samym końcu
- pytanie mnie na szlaku czy może ponieść mój plecak grozi śmiertelnym fochem z mojej strony
- wychodzenie w góry o 2 w nocy kiedy o 8.20 ma się autobus do domu kończy się najczęściej zajebistym wkurwieniem po powrocie do obozu
- nie warcz na druida - potem i tak ci będzie głupio
- nawet Carrick miewa dość biegania do sklepu po zakupy
- to, że pozwalasz mieszkać facetowi w swoim namiocie nie znaczy, że jest on twoim niewolnikiem
- dlaczego tylko ja i Wódz byliśmy trzeźwi?
- osły są złośliwe i wyją o 6 rano tuż koło twojego namiotu
- kozy nie jadają linek od namiotów... całe szczęście
- nie rozstawaj się z aparatem

Tak więc było bosko, cudownie, wspaniale i w ogóle po cholerę ja stamtąd wyjeżdżałam
A w ogóle to zapraszam [link] :)

Journal History

Site Map