Właśnie wróciłam z Bieszczad gdzie siedziałam sobie radośnie tydzień z moim bractwem rycerskim. Korzystając z tego, że odpadają mi stopy więc mogę tylko siedzieć, podzielę się z wami kilkoma wnioskami/obserwacjami wyniesionymi z tej podróży:
- moje bractwo jest najcudowniejsze na świecie
- ludzie są przesympatyczni i absolutnie kochani
- możemy spokojnie robić za jedną, wielką, lekko patologiczną rodzinę

- PKSy są ZUE
- nie należy stawiać namiotów na słońcu, bo trampki też potrafią się topić
- przestawianie rozłożonych namiotów pod górę zazwyczaj źle kończy się dla rzeczy w ich wnętrzu
- to, że jest ciepło nie znaczy, że nie bedziesz potrzebować ś

iwora
- spanie w namiocie na zboczu ma to do siebie, że zasypiasz po jednej stronie namiotu, a budzisz się po drugiej
- Carrick z wąsami w pianie od irlandzkiego piwa wygląda jakby przeżywał orgazm
- plastikowa okaryna wygląda jak alien blaster
- Mawgan ma łaskotki
- cholerne łaskotki
- rozśmieszanie Mawgana może skończyć się tym, że spadnie on z ławki i będzie się tarzał w trawie
- Mawgan ma rewelacyjne teksty
- on tylko wygląda na groźnego
- tak naprawdę jest strasznie kochany
- ... ma absolutnie zajebisty tyłek
- pijany Ibor mówi mądre rzeczy, ale nie potrafi się wysłowić
- pijany Carrick to coś co trzeba zobaczyć, bo znajomi ci nie uwierzą
- pijany Carrick śmieje się jak osobnik, powiedzmy, nie do końca hetero albo jeż z Happy Tree Friends
- prowadzenie pijanego Carricka po torach wąskotorówki może skończyć się tym, że ty wpadniesz do rowu, a on, skubany, dalej będzie stał
- jeśli udajesz po pijaku pirata to licz się z tym, że ktoś to nagra
- gra w kostkę chmielu kończy się najczęściej natychmiastową transformacją w glono-amebę
- jeśli jesteś kobietą i przypadkiem wygrałaś w kostkę chmielu to zawieś się na szyji MacDary - duży facet i nie pozwoli ci zaliczyć gleby
- zbytnie tulenie się do Carricka po pijaku wywołuje serię domysłów ze strony reszty Klanu
- ja naprawdę nie wiem kto ma kogo położyć spać i nie zadawajcie mi takich pytań
- Blathmac to jednoosobowy kabaret
- pijany Blathmac to najlepszy kabaret
- duet Blathmaca z Achaiusem morduje śmiechem... bez litości
- niezależnie ile papierosów dasz Blathmakowi zawsze jednego zgubi, drugiego zepsuje, a potem będzie się dopytywał o kolejne
- nie dawajcie Blathmakowi więcej niż 7-8 piw
- tak, on zawsze tak wygląda, nie tylko wtedy gdy jest pijany
- kozy lubią Blathmaca
- nie wiem jak to wygląda w drugą stronę
- Achaius w kraciastym kocyku, hełmie na głowie i z Metaxem w dłoni wygląda jak JEDYNY PRAWDZIWY CELT
- jeśli chcesz upiec sobie kiełbaskę to jednak skombinuj sobie patyk, nie kładź kiełbaski na płonącym drewnie albo gorącym kamieniu
- no chyba, że chcesz potem gołymi rękami rozgrzebywać żar i jej szukać
- wiśniówki potrafią być dobre
- MacDara robi świetny specyfik na spirytusie, ale uwaga, bo ma on opóźniony zapłon
- łażenie nocą po górach to raczej średni pomysł
- zwłaszcza kiedy jest ślisko
- jeśli twoje stawy nie wyrabiają przy wchodzeniu pod górę to uczep się Sleibhina - jest kochany i cię nie zostawi na pastwę wilków
- i nie bedzie marudził, że idziecie na samym końcu
- pytanie mnie na szlaku czy może ponieść mój plecak grozi śmiertelnym fochem z mojej strony
- wychodzenie w góry o 2 w nocy kiedy o 8.20 ma się autobus do domu kończy się najczęściej zajebistym wkurwieniem po powrocie do obozu
- nie warcz na druida - potem i tak ci będzie głupio
- nawet Carrick miewa dość biegania do sklepu po zakupy
- to, że pozwalasz mieszkać facetowi w swoim namiocie nie znaczy, że jest on twoim niewolnikiem
- dlaczego tylko ja i Wódz byliśmy trzeźwi?
- osły są złośliwe i wyją o 6 rano tuż koło twojego namiotu
- kozy nie jadają linek od namiotów... całe szczęście
- nie rozstawaj się z aparatem
Tak więc było bosko, cudownie, wspaniale i w ogóle po cholerę ja stamtąd wyjeżdżałam
A w ogóle to zapraszam
[link] 